Strefa marek
Nazywam się Aida. O macierzyństwie w cieniu...

EAN:

9788396871602

Wydawnictwo:

Data premiery:

2024-04-19

Rok wydania:

2024

Oprawa:

twarda

Format:

210x148 mm

Strony:

224

Cena sugerowana brutto:

79.00zł

Stawka vat:

5%

Gdy pojawia się dziecko, cały świat staje na głowie. Jeśli oprócz dziecka na rodzinny pokład wkracza też choroba, ten świat drży w posadach Książka to opowieść o walce z cieniami macierzyństwa:

  • depresją poporodową,


  • deprywacją snu,


  • osamotnieniem


  • oraz o iskierkach nadziei, jakimi są rodzina i wsparcie najbliższych.

Ta książka ujrzała światło dzienne w trzecie urodziny mojej córki. Pierwsze dwa lata jej życia przepłakałam. Nie byłam mamą, którą zawsze chciałam być. Cierpiałam. Zachorowałam na depresję. I bardzo szybko okazało się, że mimo pozornej obecności tego tematu w przestrzeni publicznej, w polskiej rzeczywistości "mama w depresji" to nadal tabu. Pojawiły się pytania w stylu: - Ale co, nie cieszysz się? Czemu tak mało chwalisz się dzieckiem? A ja czułam obezwładniający wstyd. Ogrom wstydu. Dlatego, że wcale nie cieszyłam się tak jak "powinnam". Że nie dawałam sobie tak świetnie rady, mówiąc wprost - nie dowoziłam. Powinności to rak naszych czasów, którym karmią się wszelkiej maści choroby psychiczne - nie tylko depresja. Ludzie wokół wpychają nam do głów, jak mamy żyć, jak wychowywać, karmić i ubierać nasze dzieci. Z tym, że ludzi jest bardzo wielu, a każdy z nich mówi co innego. Ciężko w tym szumie usłyszeć siebie, zwłaszcza gdy w tle jawi się deprywacja snu i inne atrakcje, związane z okresem połogu.


Jeśli czujesz, że Ciebie lub kogokolwiek z Twojego otoczenia może dotyczyć kryzys związany z pojawieniem się dziecka serdecznie zapraszam Cię do lektury mojej książki.


Bardzo przystępnym językiem starałam się pokazać blaski i cienie współczesnego macierzyństwa. Opisałam, co mnie, młodej mamie pomogło w tym trudnym czasie, a jakie "dobre rady" powodowały, że jeszcze bardziej kurczyłam się w sobie.


Starałam się odczarować obraz szpitala psychiatrycznego, leków i psychoterapii. Bo to dzięki nim oraz dzięki ogromnemu wsparciu męża żyję i mogę podzielić się z Tobą moją historią.


Może właśnie ta historia doda Ci nieco siły? Odwagi? Pokaże, że choroba nie wybiera - wieku, płci, statusu społecznego I przede wszystkim uzmysłowi, że nie jesteś w takim kryzysie sama, a choroba to nie jest absolutnie żaden powód do wstydu.